Moje domowe biuro Autor pussel napisał 17.10.07
Czasy jakie są - wie to każdy. Zmiany w Polsce sprawiły, że dla młodych ludzi pojawiła się nowa możliwość organizacji pracy. Coraz modniejsze staje się posiadanie własnej firmy, a nawet duże firmy organizują swoją pracę na zasadzie tzw. home office, czyli biura domowego.
Ma to swoje minusy, ale i zalety. Ja również planowałem założenie własnej firmy i dlatego wraz z żoną zaczęliśmy zastanawiać się nad urządzeniem takiego właśnie biura w domu. Długo zastanawialiśmy się jak do sprawy podejść. Ostatecznie wyseparowaliśmy z naszego mieszkania część biurową i, na ile to tylko było możliwe, odizolowaliśmy ją od reszty naszego mieszkania.
Teraz pozostał nam tylko jeden problem - wyposażenie biura. Nawet zupełny ignorant potrafi sobie wyobrazić podstawowe meble biurowe i jakąś ich podstawową konfigurację. Każdy wie, że trzeba zatroszczyć się o jakieś biurko, a do tego wygodny fotel. Biuro to również nieprzebrane sterty papierów, które należy jakoś przechowywać, a więc potrzebne będą wszelkiego rodzaju szafki, szufladki, segregatory, przegródki, skrzynki i półeczki przeznaczone właśnie do tego celu. Moje domowe biuro miało być wygodnym miejscem pracy z komputerem i telefonem, ale z autopsji wiedziałem, że papieru nie uda się uniknąć i będę potrzebował jeszcze kosza na śmieci, których na pewno wyprodukuję sporo. Uzbrojeni w plan, kartę kredytową i silne przekonanie o gotowości do takich ruchów zabraliśmy się z żoną za zakupy.
Meble biurowe stanowią duży dział niemal każdego sklepu meblarskiego. Nic w tym zresztą dziwnego, niemal niemożliwe wydaje się prowadzenie jakiejkolwiek działalności gospodarczej bez własnego biura. Każdy więc musi takie biuro posiadać i jakoś je urządzić, a na tak duży popyt odpowiedzieć musi i odpowiednio duża podaż, stąd nie mieliśmy z żoną najmniejszych problemów ze znalezieniem sklepu, w którym mogliśmy zakupić wyposażenie biura. Do naszej dyspozycji były zarówno tradycyjne sklepy, jak i szeroka oferta internetowych portali i sklepów polecających meble biurowe wszelkiego rodzaju. Ogrom tej oferty nieco mnie nawet przerażał, ale moja żona była zachwycona, nareszcie mogła wybierać i przebierać.
Jak wszystkie kobiety zaczęła wybór mebelków od koloru. Miałem co do tego pewne wątpliwości, ale stanęło na tym, że nasze meble biurowe będą w tonacjach czerwieni w połączeniu z białym i elementami metalicznymi. Tak, wiem, czerwień pobudza i może rozpraszać, ale to ulubiony kolor mej małżonki i w pewnej chwili zdałem sobie sprawę, że stawianie oporu, nawet z użyciem naukowych argumentów, po prostu jest bez sensu i nie prowadzi nigdzie, poza wielką kłótnią.
Po długich dywagacjach postanowiliśmy nie kupować biurka, a jedynie ograniczyć się do blatu. Takie rozwiązanie zapewnić nam miało większą elastyczność, było również w naszym odczuciu bardziej estetyczne i nowoczesne. Niestety miało i swoje minusy, musieliśmy bowiem zakupić dodatkową komodę z szufladami na wszelkiego rodzaju drobiazgi, typu pieczątki, zszywacze, pinezki czy długopisy niezbędne przecież do pracy. Moim pomysłem było jeszcze dokupienie dwóch prostych regałów na książki i papiery. Żona miała co do tego pewne wątpliwości, twierdziła, że zna mnie i że takie regały będą nieustannym siedliskiem bałaganu. Być może miała rację, ale to miało być moje biuro i to ja miałem sobie dobrać optymalne meble biurowe do pracy.
W normalnym sklepie kupiliśmy tez druciane segregatory na nasz blat i śmietnik. zdecydowaliśmy się kupić też szuflady na dokumenty, zawsze to większa swoboda w dostępie do papierów. Na końcu jeszcze fotel i voila. Po skompletowaniu wszystkich mebli wróciliśmy do domu i zabraliśmy się za aranżację biura. Składanie mebli i sprawdzanie różnych ustawień zajęło nam niemal dwa dni, w końcu jednak oboje byliśmy zadowoleni z układu.
Siadłem do pracy, podłączyłem komputer i telefon. I wtedy właśnie telefon zadzwonił. Przed decyzją o własnym biurze domowym rozsyłałem wiele cefałek do wszelakich firm. Nikt się nie odezwał, więc założyłem, że moja osoba nie jest specjalnie atrakcyjna na rynku pracy. Jakże się myliłem. Odebrałem telefon i wysłuchałem, co miał mi do powiedzenia facet po drugiej stronie. Propozycja była na tyle kusząca, że jeszcze tego samego wieczora podjęliśmy z żoną decyzję o jej przyjęciu. Cóż za przewrotny los, w mojej nowej pracy miałem do dyspozycji własne biuro… już urządzone… i do tego z sekretarką.
