Darmowe Pozycjonowanie

Problemy logistyczne Autor pussell napisał 08.11.07

Swego czasu prowadziłem niewielką firmę. Sama działalność tejże firmy jest nieważna, w każdym razie nie jest to przedmiotem tego tekstu, a więc nie zajmujmy się tym. Wiele biznesów prowadzących działalność polegającą na sprzedawaniu czy produkowaniu towarów wcześniej czy później musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.

Bardzo często wymagania, jakie stawia przed właścicielami firm temat zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przerastają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Co robić, jakoś trzeba tym zarządzać. W dużych firmach problemem zajmują się całe sztaby ekspertów, ludzi, którzy spędzili godziny całe na studiowaniu tego zagadnienia, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie sowicie wynagradzani. Cóż ma jednak zrobić nieduży właściciel firmy, a takim właśnie właścicielem firmy byłem ja, jakiś czas temu.

Rozwiązania:

Właściwie ma on tylko dwa rozwiązania. Pierwsze, to oddanie takich spraw jak transport, magazynowanie, ogólnie cała logistyka, jakiejś firmie z zewnątrz. Tu nieduża firma może natknąć się na barierę nie do przejścia.
Wyjątkowo trudne jest to w wypadku biznesów zaczynających dopiero podróż po wezbranych wodach gospodarki. Otóż rozwiązania proponowane przez koncerny specjalizujące się w dziedzinie logistyki są szykowane na miarę kolosów. Jak tylko pada słowo magazynowanie, mówi się o setkach metrów sześciennych objętości magazynów, gdy mowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o dziesiątkach ciężarówek, towarowych składach kolejowych, czy transporcie statkami. A owszem, ogromna montownia samochodów czy awionetek może rozważać takie rozwiązania, ale przecież nie malutka firemka, której miesięczny budżet wynosi 5 - 7 tysięcy pln. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom wtórują i olbrzymie koszta. To prawda, można przytulić sie do jakiegoś większego transportu i przy okazji przewozić swoje produkty czy półprodukty, ale o ile korporację ściągającą zza oceanu trzy statki wypełnione ładunkiem co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie odczuwa tych kosztów, o tyle małego pypcia z malutkim interesem ledwo stać na wynajęcie jednej paletki w ładowni wspomnianego wyżej statku, a taką operację opłakiwał będzie jeszcze wiele miesięcy.

Jest również inne rozwiązanie tego problemu, czyli heroiczna próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Będzie to co prawda logistyka przez małe \\\\\\\\\\\\\\"l\\\\\\\\\\\\\\", bo wszelkie rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w tym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas można tak funkcjonować. Któregoś słonecznego jednak dnia do twoich drzwi zapukać może urzędnik i twierdząc, że przez ostatnie 5 - 10 lat źle interpretowałeś jakiś tam akapit w jakiejś tam ustawie, wystawić może spory rachunek. I to jest poważny kłopot, bo taka kara przeważnie też jest wyznaczana na miarę kolosów. Oni by tego nie poczuli, dla ciebie to koniec własnego interesu.

Mały przykład z autopsji

Towary, które wytwarzała moja firma trzeba było gdzieś sprzedawać. Musiałem więc układać się jakoś z wszelkiego rodzaju kontrahentami, a ponieważ prowadziłem działalność iście mikroskopijną, to owe sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego razu okazało się, że moje produkty, by zostały sprzedane, muszą posiadać kody kreskowe. Instytucję kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pomysłu jak tą sprawę ugryźć. Zamiast zajmować się swoim interesem, musiałem dokształcać się w zagadnieniach dorosłej logistyki.
W końcu dowiedziałem się, że jest cały taki program i po prostu można stać się jego częścią. Oczywiście za pewną opłatą, dla niektórych to niewiele, dla mnie dużo. Ponadto jako niemowlę w świecie kodów paskowych co i rusz miałem nowe kłopoty i pytania, każda konsultacja i każde szkolenie to był po prostu majątek. Do tego przez zarządzających całym programem zasypany zostałem stertami druków do uzupełnienia. Chwilami wręcz pytano o informacje, których nie zawsze chciałem ujawniać, ale musiałem pod groźbą usunięcia z systemu. Tak też zostałem wplątany w sprawy zupełnie mi niepotrzebne. W końcu doszło do tego, że nim do końca wprowadziłem ten cały program kodów kreskowych, moja firma zbankrutowała… właśnie pod naporem tego typu głupot.

Ksiazki - Kody Pocztowe - Dowcipy - Zaklady sportowe -