Kawa jako powszechny napój Autor pchelka2000 napisał 08.08.08
Osoby nie będące miłośnikami kawy nawet nie wiedzą co tracą. I nie mają świadomości nie tylko szerokiej gamy jej rodzajów i gatunków, smaków i aromatów, ale też tego, ile może się zdarzyć przy filiżance tego napoju… Z kolei współcześni entuzjaści kawy z litością myślą o minionych latach, kiedy to kawa była produktem deficytowym, obiektem pożądania, najlepszym i uniwersalnym prezentem, ale… Sposób jej parzenia skutecznie zabijał chyba wszelkie walory smakowe. Nie wspominając już nawet o oczekiwaniach odnośnie jej gatunku, rodzaju, smaku… Skoro dostać w sklepie kawę było wręcz cudem, to kto by wnikał co to za kawa? Dziś za to mamy miłośników określonego sposobu jej parzenia, miłośników kawy określonej firmy czy gatunku, preferujących konkretne nuty smakowe… A jeszcze 20-30 lat temu? Kawa po turecku (w cudzysłowie, bo przecież tak naprawdę to po polsku) zalana wrzątkiem w szklance… Arabica? Robusta? Rozpuszczalna? Espresso? Orzechowa? Cappuccino? Toż to były wówczas pojęcia czysto abstrakcyjne…
Swoją drogą to ciekawe jest jak wiele zawsze działo się nad filiżanką (szklanką?) kawy… I do dziś tak właśnie jest… Czy cała tajemnica tkwi w pobudzającej kofeinie? To byłoby chyba zbyt proste wyjaśnienie… Dla pasjonatów tego napoju kawiarnia to miejsce poniekąd magiczne. Z całą pewnością nie jest to lokal, gdzie chodzi tylko o to, by wypić kawę (tak jak w barze zjeść coś) - tu kawa jest tylko pretekstem do tego, co dzieje się niby przy okazji a tak naprawdę stanowi istotę - spotkań towarzyskich, rozmów. Kawiarnia ma w sobie coś z baru i coś z restauracji, ale też coś z ławki w parku, na której można przysiąść i poobserwować ludzi wokół, spotkać się z kimś. Można tam i zjeść i napić się, są tam różne napoje, słodycze, nawet przekąski. Na pewno musi być kawa. I wygodne miejsca, stoliki do siedzenia. I przytulna atmosfera. Wszystko to razem jest tak samo ważne.
Ciekawe jest to, że jak już ludzie zaczęli kawiarnie tworzyć to ten proces mógł jedynie postępować, obejmując coraz więcej różnych miejsc, krajów, kontynentów. Pierwsze kawiarnie powstały w XVI wieku w Damaszku, Stambule i Kairze. W Europie najpierw powstały w Anglii, w 1650 w Oksfordzie. W Polsce pierwsza kawiarnia powstała sporo później, w 1724 roku. Otwarto ją w Warszawie, za Żelazną Bramą, w okolicach Ogrodu Saskiego. Niestety, warszawiacy nie chcieli wtedy pić kawy w miejscach publicznych i kawiarnia splajtowała. Dopiero otwarta 39 lat później kawiarnia na rynku Starego Miasta zyskała popularność i otworzyła drogę dla powstania kolejnych tego typu miejsc w Warszawie i w Polsce. W roku 1882 w Warszawie działało prawie sto kawiarni. Te warte wspomnienia to kawiarnia u Okuniowej, Honoratka przy ul. Miodowej (działa do dziś!), kawiarnia Bliklego, Ziemiańska przy ul. Mazowieckiej gdzie spotykali się Skamandryci, kawiarnia w Hotelu Europejskim (jej historia sięga 1856 roku!).
Dziś nie do pojęcia wydaje się nam informacja, że kawa nie od razu i nie bez trudności mogła zaistnieć na europejskich stołach. Aby to było możliwe niezbędne było nawet papieskie rozstrzygnięcie. A wszystko to stąd, że kawa na nasz kontynent weszła jako napój mahometan, czyli z punku widzenia chrześcijańskiej Europy - pogan. Sugerowano nawet, że sam jej kolor świadczy o szatańskim pochodzeniu. W końcu papież Klemens VIII zwołał sąd nad kawą. Przeprowadził go w bardzo pomysłówy sposób - zamiast wdawać się w puste rozważania sam skosztował tego napoju, po czym, jak podają źródła, pobłogosławił słowami: Ten szatański trunek jest tak smaczny, że szkoda by go było tylko dla niewiernych. Szatana trzeba wypędzić, a kawę uczynić napojem chrześcijan. Spór o to, czy kawa jest lekarstwem, czy też dziełem szatana wywoływał jednak dyskusje przez kolejne dwa stulecia. A tak naprawdę to trwają one do dziś. Może nikt nie nazywa jej dziełem szatana ale społeczeństwo dzieli się wyraźnie na tych, którzy bez kawy żyć nie mogą i przypisują jej same pozytywne cechy, oraz na tych, którzy w kawie widzą przyczynę co najmniej połowy nieszczęść i chorób.
